24 listopada 2013

Dwudziesty siódmy


Dlaczego?


 Wgłębiła się w jego zielone tęczówki. Nie były one oczami Zayna czy Logana. Były to oczy jej współlokatora, Shona. Wiązał ich tylko wspólny dom, w którym oboje przebywali. Wszystko inne już nie było tak istotne. Anglik mógł mieć dziewczynę, skrywać swoje sekrety, zaś Demetria miała prawo ukrywać już prawie miesięczną ciążę. Bycie tak blisko tego chłopaka nie było czymś wyjątkowym. Nie zdradzała nikogo, więc było wszystko w należytym miejscu. Niczego złego nie robiła, więc nie powinien jej niczego nikt zarzucać.
  Shone poprawił jej rudo-brązowe włosy z twarzy za ucho. Dziewczyna walnęła go lekko pięścią w pierś. Znała go kilka dni, a czuła więź, która ich łączyła. Zrozumienie i przyjaźń. Oboje śmiali się będąc stanowczo zbyt blisko siebie, ale przecież mieli prawo, prawda? Przyjaciele mogą być blisko siebie nie ważne co robiąc. No tylko bez przesady.
- Shone... - wyszeptała
  Spojrzeli na siebie z uśmiechem na twarzy. Ręką Demi nadal była na klatce piersiowej chłopaka, a jego noga wylądowała między jej nogami. Owszem to była już lekka przesada, ale oni najwyraźniej nie widzieli w tym nic złego.
- Tak? - spytał
- Mieliśmy iść na wycieczkę po Bristolu.. Pamiętasz?
  Wstał, uwalniając się z uścisku. Stał przy łóżku, patrząc na nią z zadziornym uśmiechem. Podał jej rękę, chcąc by ona też wstała. Zmierzyła jego ciemnej karnacji rękę. Uśmiechnęła się do niego delikatnie.
- Dem, no dawaj!
Zaśmiała się, łapiąc go za rękę i wstając. Zabolał ją już nie pierwszy raz brzuch. Złapała się za niego. Shone położył dłoń na jej ramieniu.
- Coś nie tak?
- Nie, nic. Brzuch mnie boli... Pewnie zatrucie pokarmowe. Idę skorzystać z toalety.
  Kłamstwo, kłamstwem, lecz może tym razem to była część prawdy? Demetria już na pewno się zgubiła w tym. Poszła do łazienki. Skorzystała z toalety, gotowa do wyjścia z pomieszczeni poczuła woń krwi. Zapiszczała, bojąc się. Spojrzała na muszle całą we krwi i wodę zabarwioną na czerwono. W niej coś pływało. Embrion. To było jej dziecko. Martwe dziecko. Wytarła wszystko, zalana łzami. Sukienka nasiąknęła krwią. Natomiast do pomieszczenia wpadł Shone bez pukania. Spojrzał na dziewczynę, która zakrywała dłonią usta.
- Pająk? - spytał z uśmiechem
  Pokręciła głową. Tylko na tyle była zdolna. Spuściła wodę w toalecie wraz z dzieckiem. Szlochała. Straciła wszystko. Miała opiekować się swoim małym aniołkiem, ale już było za późno. Może gdyby nie chciała się zabić i zamrozić na śmierć, dziecko by żyło. Teraz nikt nie dowie się kto był ojcem. Sprawa została rozwiązana. Po dwóch dniach ucieczki już straciło to sens. Ciężko było być wojownikiem swojego życia.
- Dee, co tu się dzieje? - spytał
  Nadal miała krew na sukience wraz z tym była ona wszędzie. Nie mogła tego powiedzieć. Trudno było w to nadal uwierzyć. Nie było już w jej brzuchu małej pociechy. Nie było już niczego. Serce przestało kochać, a mózg myśleć. Bez słowa przytuliła go mocno do siebie. Chłopak też otulił ją ramiona. Szeptał, że mimo wszystko będzie dobrze. Usiłował wcisnąć kłamstwa po to by się nie poddała. Czasem ciężko było być 'Stay Strong'.
- Sel.. Selena - wyjąkała
- Gomez? - zapytał - Mam do niej zadzwonić?
  Skinęła głową, siadając na ziemi. Przedtem jednak osunęła się po ścianie. Podał jej telefon, gdy jej przyjaciółka odebrała.
- Co skarbie? Miałaś przecież nie dzwonić. Ale martwimy się o ciebie... Co powiesz?
- Ja po..poro..
- Jezus! Demi, trzymaj się. Jestem z tobą! Przyjedź do nas natychmiast!
- Mhm... - powiedziała, po chwili mdlejąc


~*~

 Zobaczyła białe światło. Niebo? Nie, to był pokój. Ktoś nad nią czuwał. Ujrzała twarz Seleny i dalej Zayna wraz z Loganem. Reszty nie było. Usiadła energicznie na łóżku.
- Gdzie Shone ? - dopytywała
  Wszyscy na nią spojrzeli, nie rozumiejąc.
- Jaki Shone? - zapytał Logan
- Taki chłopak z Bristolu. Spotkałam go dwa dni temu i mieszkałam z nim po tym jak uciekam od was z Londynu... I... - zerknęła na Zayna
  Przypominał jej się pocałunek Pezz z Zaynem. To było okropne aż do teraz.
- Jesteśmy może z pierwszy tydzień w Londynie, Dem. Ja akurat 24 godziny. Przyjechałam, bo zemdlałaś. Martwiłam się o ciebie! - odparła Sel
- To jest pierwszy tydzień w Anglii? To ile jestem w szpitalu?
- Dzień może dwa. Miałaś problemy psychiczne. Znowu, przykro mi.
- Czyli ja nie poroniłam...? - wywnioskowała
  Czyli życie chciało potoczyć się inaczej. To był tylko koszmar. Nie była w ciąży, ani nie było zdrady Zayna. Nadal, lecz Logan był jej słodką tajemnicą. Przespała się z obojgiem i musiała ponieść konsekwencje. Czekała na nie, ale już wiedziała czego tym razem nie uczyni. Westchnęła.
- Co poronić? - powiedział Zayn tym swoim uwodzicielskim głosem
  Do pomieszczenia wszedł lekarz. Spojrzał na nich i na kartoteki. Uśmiechnął się do Demi i jej przyjaciół. Zamknął zeszyty i segregator, pochodząc bliżej łóżka.
- Gratuluje Demetrio, jesteś w ciąży! Mimo tego jak jest z twoją psychiką, zasłabłaś z przemęczenia. Nie powinnaś się przemilczeć, skarbie. Kto jest ojcem dziecka?
  Wbiła w niego wzrok. Mimo, że to był sen i tak zaszła w ciążę. Problem nie został rozwiązany. To może był proroczy sen, ale także nie wiedziała kto był jej dziecka ojcem. Spojrzała smutna na nich.
- Prawda jest taka, że głupia byłam w dwóch związkach. Tak Logan i Zayn, musicie o tym wiedzieć. Nie wiem kto jest ojcem, ale mam nadzieje że mi to wybaczycie i zostaniecie ze mną do końca.
  Wszystkie spojrzenia skupiły się na niej. Nie mogła nic poradzić na to kim była. Ważne, że była sobą i tak zostanie. Uczenie się na własnych błędach pomaga. Pamiętajcie, że czasu nie da się cofnąć, więc żyjcie każdą chwilą. Trzeba być wojownikiem swojego życia!



Finałowy rozdział! Tak to koniec tego bloga, już nie miałam siły na pisanie, bo nikt nie komentował. Jakoś tak wyszło. Mam nadzieję, że było miło. Kocham was!
Dziękuję wszystkim, ale szczególnie:
- Chachi Gonzales (byłaś i jesteś moją pierwszą blogerką, z którą mnie coś powiązało. Wytrwałyśmy wszystko razem, kocham cię mocno!)
- Kelly (dziękuję za to, że skomentowałaś i jesteś Lovatic <3)
- Julieeex  (wiesz, że jesteś w moim serduchu. Byłaś zawsze i pozostaniesz)
- Nathaly Horan (kocham cię bardzo, cieszę za miłe komentarze)
- Bella Love (kochana dziękuję za imaginy, które piszesz i za miłe słówka)
- Darcy Styles (moja Darcy... uwielbiam cię i dziękuję!)
- Szaaalona :* (nawet nie wiesz jak bez ciebie pusto myszko ! )
- Nikki Lovato (przepadłaś? kocham cię, pamiętaj)
Victoria McPerrie (moja kochana, szkoda, że nie doszłyśmy do końca)
- Aleksandra♥ (tęsknie za tobą i twoimi komentarzami!)
- Ewa Kitus (nie ma cię od dawna, ale pamiętam o tobie)
Też Dominice Rekowskiej, Saphir, Bezimienna_Katty, Megan, Czekoladowa oraz juli♥.
Chwile z wami były cudowne!
* czas trwania: 07.04.2013 - 24.11.2013r. (8 miesiące)
* wyświetlenia: 8 838

Polska
7636
Rosja
207
Niemcy
172
Stany Zjednoczone
148
Szwecja
110
Francja
55
Holandia
52
Wielka Brytania
48
Bułgaria
46
Norwegia
26

* posty: 30
* komentarze: 201

DZIĘKUJĘ!
Znajdziecie mnie teraz tu:

15 listopada 2013

Dwudziesty szósty

Wojowniczka


 Całą noc nie zmrużyła oczu. Nie było to coś niezwykłego, ponieważ miała do tego prawo. Jednak to zdrada tak cholernie bolała. Nic jej nie zastąpi. Zranione serce da się uleczyć, ale złamane ciężko pozbierać w całość. Nosiła w sobie małe dziecko, dla którego musiała o siebie dbać. Nic się już nie liczyło. Śmierć przegrała z miłością. Czas żyć teraźniejszością, zostawiając za sobą wszystko inne. Nie warto zatracać się w błędach, które się popełniło. Pokuta zostanie zmówiona jako odpłata za grzech.
- Dee... - po pomieszczeniu rozległ się szept
  Dziewczyna, przewróciła się na prawy bok, mając na widoku łóżko towarzysza. Była dłużna jemu za to co zrobił. Zdała sobie sprawę, że on ją wołał. Wstał z łóżka, podchodząc do niej.
- Dobrze jest? Wyglądasz jakbyś nie spała całą noc... - powiedział, siadając przy niej na łożu
- Bo nie mogłam zasnąć, Shone. Gryzie mnie przeszłość, o której powinnam głupia już dawno zapomnieć. To jednak nie jest takie łatwe...- usiadł bliżej niej – Zdrady, kłamstwa. To już tak naprawdę moje życie.. Już nie jestem tą samą Demetrią Lovato. Nie wiem co się ze mną stało, ale to tylko i wyłącznie moja wina.
  Chłopak zerknął na nią, kładąc rękę na jej ramieniu. Nie widział o co dokładnie chodzi, ale mimo to starał się ją wesprzeć. Tak zachowywał się każdy człowiek z dobrym sercem – Lovatic. Demi przeniosła wzrok na niebieską ścianę, walcząc ze łzami, które zbierały się w jej oczach. Kolejna chwila słabości, na którą nie mogła sobie pozwolić. Wziął ją w ramiona, potrząsając jej ciałem. Przytulił ją, chcąc by się w niego wtuliła.
- Dee.. Błagam nie smuć się. Głowa do góry. Płacz niczego nie da. Bądź silna, wojowniczką swojego życia. To ty o nim decydujesz!
  Nie mogła. Nie potrafiła akurat powstrzymać łez. Ciekły jej strumieniami po policzkach, a on ocierał je kciukiem. Czasem trudno wstać po wypadku. Trzeba naprawdę być silnym, by się po tym otrząsnąć. Wtuliła się w jego ciepłe ciało, zostawiając na jego koszulce łzy. Musiała się w końcu wziąć w garść, ale było ciężko. Takie życie, w którym z każdym dniem jest coraz gorzej nie ma spokoju. Wszystko powraca, powodując nie do opanowania rozpacz. Tak było właśnie w tej chwili.
- Będzie dobrze. Ten kto cię zranił musiał być naprawdę głupi. Bezsensu. Zawsze dokładają cierpień temu co już wycierpiał wiele. Życie jest tak cholernie niesprawiedliwe.. Ale ty musisz to wytrwać. Stawić czoła wszystkiemu. Pokazać, że nic nie jest w stanie zepsuć dnia Demi Lovato. Dowieźć, że to ty kontrolujesz życie i decydujesz o nim. Nic nie może cie już dobić. Dee, rozumiesz? Nie płacz i pokaż wojownika, który w tobie tkwi.
  Dziewczyna, otarła łzy, uwalniając się z jego uścisku. Wstała z łóżka, idąc do walizki. Obejrzała się za siebie, patrząc na kolegę.
- Mam ochotę zwiedzić Bristol, pójść na zakupy i do tatuażysty. Nie powstrzyma mnie przed tym już nic, Shone – posłała mu lekko uśmiech - Dziękuję za przemówienie mi do rozsądku. Teraz zrobię to na co mam ochotę i nic mnie przed tym nie powstrzyma. Moje życie jest tylko i wyłącznie moim życiem.
  Zabrała sukienkę z frędzlami oraz inne dodatki z gadżetami. Udała się do łazienki, gdzie wzięła szybki prysznic i przygotowała się do wyjścia. Gotowa, zaczęła w kuchni przyrządzać jajecznicę. Do tego upiekła grzanki, podając wszystko na stół.
- Shon, chodź na śniadanie!
- Już, chwilkę!
  Z łazienki, wyszedł anglik. Był owinięty ręcznikiem i w dodatku jeszcze mokry. Demi posłała mu promienny uśmiech, zaczynając się po cichu śmiać. Jego ułożone włosy były upięte na samym czubku. Wyglądał jak kogut.
- Shone.. - śmiała się – Nie wytrzymam już.. Hahhahahaha błagam!
- Co?! - rzucił jej badawcze spojrzenie
- Twoje włosy! Koleś pierw przy tobie płacze, a teraz się śmieje. Dziękuję ci za to. Naprawdę wiele to dla mnie znaczy.
- Co nie tak z moimi włosami...?
  Podszedł do lustra. Kiedy zobaczył co ma na głowie mina mu zeszła z twarzy. Zaczął poprawiać włosy aż do momentu, gdy było idealnie. Uśmiechnął się do niej szeroko.
- Mogłaś powiedzieć, że włosy mi stoją! Och.. Demi co z tobą mam.
  Wokalistka pokazała palcem jego nadal puste miejsce przy stole. Jedzenie stygło, a czas mijał.
- Będziesz miał nieprzyjemności jak tego w tej chwili nie zjesz!
Ciemnej karnacji szatyn szybko zasiadł tam gdzie powinien i zaczął delektować się posiłkiem. Z pełną jedzenia buzią, mówił jak dobre jest jedzenie przez nią przygotowane.
- Heh.. Dupkiem jesteś, wiesz? - powiedziała
- Tak. Staram się nim być, debilu – odgryzł się
  Demi rzuciła w niego skórka od kanapki. Wkurzony chłopak, wstał z miejsca biorąc w ręce talerz z jajecznicą. Kolumbijka, zaczęła mu uciekać i się wyrywać, ale na nic. Jajecznica wylądowała pod jej dekoltem. Rozbawiony miną koleżanki, zaczął się z niej śmiać.
- O ty kretynie! Zaraz cię dorwę!
  Wskoczyła mu na plecy, lądując z nim na przesadnie miękkim łóżku. Zaczęła go łaskotać, tak samo jak on ją. Spojrzała na niego z uśmiechem na twarzy, ale nie zdała sobie sprawy, że ich twarze były za blisko siebie.


 Mam nadzieję, że się Wam podoba. Stwierdziłam, że mam dość blogspota i zakończę prawie wszystkie blogi. Dociągnę do końca dla tych którzy chcą coś przeczytać. Mam dość tej świadomości, że nikt nie chce tego czytać. Nie lubię jak niszczą mi się marzenia...
 Oby się spodobał i za niedługo jak zmotywuje mnie ktoś/coś to napiszę nowy i kilka ostatnich...

20 października 2013

Dwudziesty piąty

Dee

 Każdy powiedział komuś choć raz w życiu, że ucieczka od wszystkiego to nie rozwiązanie problemu. Tylko, że jakimś cudem udało mu się ominąć Demetrię Lovato. Dziewczyna nie zdała sobie sprawy, że to i tak nic nie da. A w najgorszym wypadku nawet pogorszy sytuację. Gdyby to wiedziała jej los potoczyłby się zupełnie inaczej. Może ominęło by się smutek, rozpacz, zazdrość, nienawiść, zwątpienie, a może odrzucenie. Te uczucia nie należą do ulubionych ludziom, ale taki los ją spotka. Wszystko zostało rozliczone.
- Przystanek na peronie w Bristol! Prosimy o opuszczenie pociągu! - wołał konduktor
 Mężczyzna ubrany cały na czarno, spojrzał pytająco na rudawą piosenkarkę. Demi, wzięła do rąk walizkę wychodząc z transportu. Nie spodziewała się tego co miało miejsce przez ten czas. Wszystko miało być inne. W jej życiu wiele się pozmieniało pod każdym z względów. Zdrady, kłamstwa oraz ból. Kto by pomyślał, że na to ją było stać. Lecz najgorsze w tym wszystkim było zajście w ciążę z którymś z nich. To był problem nie do rozwiązania. Narobiła świństw i teraz musiała za to ponieść konsekwencje. Nie będzie łatwo, choć nigdy nie jest.  Życie to już nie bajka, w której  grała jako zepsuta gwiazdka Disney'a. Z tym trzeba się pogodzić.
- Demetrio, proszę opuścić pociąg! - uprzedził ją ponownie
 Spojrzała na niego, nie zdając sobie sprawy, że tak naprawdę to nie wyszła z wagonu. Rzuciła mu trochę gniewne spojrzenie, wychodząc.
- Dziękuję - westchnęła
 Tak właśnie wyglądał Bristol. Może i pod jakimś względem przypominał Londyn, ale to nie było ważne. Liczył się tylko fakt, że jest z dala od wszystkiego. Ruszyła prosto przed siebie zmierzając w nieznanym kierunku. Nie liczyło się prawie nic. Ciągnęła tylko walizkę, idąc normalnym tempem. Usłyszała trąbienie, ale nawet i je zignorowała.
- Z drogi suko! - krzyczał mężczyzna
 Odwróciła się, patrząc na rowerzystę. Był to chłopak w jej wieku o ciemniejszej karnacji oraz zielonych oczach. Szczególnie zwracały na niego uwagę czarne włosy obcięte pod różnymi kątami. Kiedy ją zobaczył lub nawet rozpoznał mina zeszła mu z twarzy. Widać było, że był zakłopotany. Posłała mu delikatny uśmiech, a on go odwzajemnił niepewnie.
- Przepraszam. Ruch w Anglii jest lewostronny, a ty szłaś po prawej. Myślałem, że jesteś stąd... Demi Lovato, tak? Piosenkarka, która niedawno wyszła z... - zamilkł
- Dokończ.. - odparła – Tak, wróciłam z psychiatryka lub jak kto woli z odwyku. Miło mi cię poznać i przepraszam za swój błąd.
- Nie masz za co przepraszać. Jestem Shone Hasting.
 Skinęła głową, rozglądając się dookoła. Jak on ją rozpoznał to fotoreporterzy tym bardziej. Westchnęła znów na niego spoglądając.
- Wyjeżdżasz gdzieś? - spytał
- Wracam z urlopu i mam tu parę spraw do załatwienia – skłamała – Ale nie mam gdzie przenocować, więc idę coś znaleźć.
- Możesz u mnie. Mam wolne łóżko, bo współlokator wyjechał. Chciałabyś?
- Jeżeli to nie sprawi problemu to z chęcią. Potem mój menadżer ci zapłaci.
- Nie trzeba. Dla mnie to czysta przyjemność.
- I tak muszę.. - odparła z uśmiechem
 Zerknął na walizkę. Wziął ją na bagażnik. Rower był na tyle stabilny, że się nie przewrócił. Chłopak zasiadł na rower powoli jadąc. Popatrzył na nią z wyrazem przeproszenia.
- Będę powoli jechał, a ty szła. Przepraszam, ale to jednoosobowy pojazd.
- Hahahhah. Przecież widziałam na oczy rower. Aż taka pusta to ja nie jestem. Spokojnie będę szła.
- Dziękuję – powiedział zawstydzony
 Szli trochę duży kawał drogi. Dziewczyna mogła sobie wszystko przemyśleć. Obserwowała otoczenie i zastanawiała się czy dobrze zrobiła wyjeżdżając. Przynajmniej znalazła miłego chłopaka, który ułatwi jej pobyt tutaj. Zapowiadała się niezła zabawa z kobietą w ciąży.
- Daleko jeszcze? - spytała wzdychając
- A co nie możesz już? - dopytał z uśmiechem
 Wokalistka złapała się za brzuszek, który pewnie miał dość tego maszerowania. Zerknęła na niego z promiennym uśmiechem na twarzy.
- Nie, tak łatwo się nie poddaję..
- A czemu tak trzymasz ten brzuch? - dał jej kuksańca
- A co?! Nie.. Wydaje ci się – zalała się rumieńcem
 Kłamstwa już nie przychodziły z taką łatwością. To nie te czasy, gdzie niewinna twarzyczka mogła kogoś uratować z opresji. Zaśmiała się cicho by ukryć zażenowanie.
- O jesteśmy na miejscu! - powiedział
 Stali przed skromnym budynkiem. Shone przypiął rower, wnosząc potem walizkę na samą górę. Mieszkanie znajdowało się na przedostatnim piętrze. Było przyjazne, ale jak na gwiazdę malutkie. Uśmiechnęła się do niego z nadzieją, że nie będzie już musiała mu się tłumaczyć z większości rzeczy.
- Teraz to i twój dom, Dee! - oznajmił jak na otwarciu uroczystości
 Zaśmiała się cicho, całując go w policzek.
- Heheh. Dziękuję za wszystko, ale na serio 'Dee'?
- Tak. Coś nie pasuje? - zrobił minę zbitego psa
- Nie po prostu nikt tak mnie nie nazwał. Może to i lepiej, bo zapomnę o tym o czym warto zapomnieć. Przeszłość nie jest czymś czym warto się dzielić. Dziękuję ci jeszcze raz Shone. Będziemy się na pewno świetnie bawić!
 Tak. Zabawa się dopiero rozkręca. Demetria nie wie co ją czeka, ale kto by wiedział?


Trochę wyczekany rozdział, ale jest. Miłe 11 komentarzy z 2 ostatnich. Cudownie ♥ Mam teraz mini urlop i nie wiem kiedy wrócę, pewnie znów szybko. Miłego rozumowania rozdziału kochani! xoxo

14 września 2013

Dwudziesty czwarty

Napraw błędy!

 W oczach każdej dziewczyny odejście bez słowa ważnego mężczyzny boli. Demi Lovato właśnie tak miała. Razy dwa. Dwóch ukochanych ludzi, wyszło bez pożegnania. I to praktycznie z jej powodu. Logan, ponieważ nie chciał przeszkadzać. Zayn, bo się mocno wkurzył. W sumie to nie była jej wina, że nie zapanowała nad tym co planowała. Nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Ale ona miała gorzej. Nie chciała wcale umierać, a zwłaszcza tak. Postąpiła głupio, narażając jeszcze swoje nienarodzone dziecko. Będzie ją to nękało bardzo długo.
 Jej najlepsza przyjaciółka - Selena Gomez, dodawała jej otuchy. Nie potrafiła wyobrazić sobie przez co oni wszyscy przechodzą. Było jej głupio, że przespała taką ważną chwilę. Ale i tak chciała dla Demi najlepiej. Otuliła ją kocem, przyciągając do siebie. Objęły się w mocnym uścisku na kilka minut.
- Prawie cię straciłam. Wybacz mi wszystko... - wyszeptała zdruzgotana Teksanka
- Zawsze, Sel. Zawsze ci wybaczę, głuptasie. To ja nabroiłam i to ja muszę ponieść teraz konsekwencje. Postąpiłam jak mała nierozsądna dziewczynka. Obyście mi wybaczyli...
 Selena, cmoknęła uśmiechając się do niej. Droczyła się, żeby jakoś rozweselić Demetrię.
- Ja ci tego nie wybaczę, Dem. Już nigdy mnie o nic nie proś.. Nie odzywaj się słowem.. - miała dokończyć, ale wybuchła śmiechem
 Dziewczyna nie mogła się powstrzymać, widząc minę przyjaciółki. Musnęła wargami nadal zimne czoło towarzyszki.
- Nie bierz tego na serio. Żartowałam. Wiesz, co? Poszłabym na twoim miejscu teraz do Zayna. Coś mi tak mówi instynkt. A on nigdy się nie pomylił. Idź! - powiedziała Sel, usprawiedliwiając się
- Dziękuję. Muszę to jakoś odkręcić póki mam czas...
 Wokalistka, wyszła z mieszkania na poszukiwanie kogoś kto potrzebował natychmiast wytłumaczenia - Zayna Malika. Trapiło ją wszystko na raz. Bała się jak to wszystko - bo wszystko przydałoby się wytłumaczyć. Mógł ją od razu odrzucić. Była pewna, że nawet i tak to nie zrobi ze względu na dziecko. Wędrowała po korytarzach z nadzieją, że go odnajdzie. Przeszukała każde piętro - nie licząc parteru. Zatrzymała się właśnie koło recepcji na samym dole. Jedyne co tam znalazła to całującą się pare. Odwróciła wzrok, aby ich nie krępować. Wysoki chłopak o ciemnej karnacji z zarostem oraz blondynka w sukience. Nic ciekawego. Ale.. to był Zayn! Przyjrzała się im z nadzieją, że to tylko zwidy. Malik całował się z Perrie. Dziewczyna spojrzała na Demi, uśmiechając się triumfalnie. On nie mógł... Jednak chyba miał prawo po tym co mu zrobiła.. Do oczu, napływały jej łzy złości i smutku. Nie chciała nawet ich powstrzymywać przed spływaniem po policzkach. Jej ukochany ją dostrzegł. Na twarzy malowała się powaga i zakłopotanie. Podszedł do niej, by wszystko wyjaśnić. Nie dała mu dojść do słowa, ponieważ wymierzyła mu siarczysty policzek. Kiedy to zrobiła chłopak się cofnął, zbity z nóg. Na policzku pozostał mu czerwony ślad po uderzeniu. Rzuciła mu smutne, a zarazem pełne gniewu spojrzenie. Płacząc, udała się biegiem do swojego mieszkania.
- Demi?! To... - próbował się tłumaczyć, ale stracił ją z oczu
 Dziewczyna pierwszy raz czuła się tak zraniona. Teraz wiedziała co oni czuli. Zdrada to najgorsze co mogło spotkać człowieka. Biegła tak szybko, że nie zwracała uwagi na drogę. W pokoju od razu, wzięła walizkę, do której szybko wkładała ubrania. Selena nie wiedziała o co chodzi i nawet wolała nie pytać. Nie warto grzebać w przeszłości. Zalana łzami twarz, nie okazywała uczuć. Usiadła na podłodze bezradna.
- Nie, nie, nie..! Dlaczego to zrobił...?! - wykrzyczała, łkając - Jak mógł??
 Otarła ręką nawilżone oczy. Dała się ponieść chwili. Bała się o to co się stanie. Wolała nawet nie myśleć o tym co może się stać. Spojrzała błagalnie na przyjaciółkę.
- Proszę daj mi coś ostrego.. Nie wytrzymam dłużej..
 Teksanka, pokręciła znacząco głową. Nie chciała, by coś się znów stało. Objęła ją, gładząc po karku. Podała jej chusteczkę higieniczną z komody.
- Dem.. Tego tak się nie załatwia. Ból to jest ostatnie wyjście z takich sytuacji. Trzeba stawić temu czoła. Jesteś silną kobietą! Wojownik w walce nigdy się nie poddaje. Samobójcy to tchórze... Bądź wojownikiem swojego życia. Nie daj wygrać złu.
- Ale Sel.. Ja nie mogę.. To jest ode mnie silniejsze! Jestem bezradna, beznadziejna.. - nadal płakała, ale nie z powodu zdrady tylko bezradności
- Nie mów tak. Jesteś Demetrią Lovato. Piosenkarką, która podbiła serca ludzi. Inspiracją dla Lovatic's i  normalnych ludzi..
 Otarła twarz. Wiedziała, że tak nie może być. Musi walczyć. Wstała z ziemi, zamykając walizkę. Wzięła ją do rąk, idąc z domu. Popatrzyła na przyjaciółkę.
- Będę silna, ale jak najszybciej się stąd wyniosę. Wyjeżdżam odpocząć od Londynu, tego co mnie tu spotkało. Od nieszczęścia, które za mną chodzi jak cień. Nie wiem, gdzie się udam. Może zadzwonię.. Żegnaj, Seleno!
 Ucałowała ją w policzek, pozwalając łzom przejąć kontrolę. Zamknęła drzwi, chcąc by zamknął się ten rozdział. Wychodząc wszystko miało zacząć się od zera. Miała naprawić wszystkie błędy jakie popełniła. Wsiadła do autobusu, tramwaju i pociągu. Odjechała jak najdalej od tego miejsca. Ostatnie co widziała to hotel koło London Eye - miejsce, w którym wszystko się zaczęło. Musi o tym jak najszybciej zapomnieć, bo inaczej przeszłość nie da jej żyć.


No, więc nie komentujecie. Smuci mnie to i nie wiem czy ciągnąć dalej te historię... Mi się podoba ten rozdział, oby wam się też spodobał. Czekam na komentarze, bo to one mnie motywują i wtedy wiem, że komuś zależy na tym blogu. To jest ostatni sezon, ostatnie kilkanaście rozdziałów. Dotarliśmy do połowy i dotrzyjmy do końca! ♥

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO LOGAN HENDERSON ♥♥♥

18 sierpnia 2013

Dwudziesty Trzeci

Zimno, czyli źle!
  Cały wczorajszy dzień nie toczył się szczęśliwie. No i nikt nie obiecywał happy endu. Popadła znów w nałóg, zraniła Zayna, podpuściła Logana i zawiodła Selenę. To wszystko za szybko się psuło. W kilka dni tym sposobem może wszystko stracić. I może nawet tak będzie.
  Demi, obudziła się z nadzieją na lepszy dzień. Dotknęła ręką swojego brzucha. Był nadal płaski, ale była przekonana, że tam naprawdę jest jej dziecko. Myślała o tym, by oddać je jakiejś rodzinie, ale nie miała serca. Nie chciałaby, aby ta mała istotka nie rozwijała się przy niej. Wstała z łóżka, które pierwszy raz było tylko dla niej. Wiedziała, że Zayn jest zły. Nie mógł pewnie oswoić się z tym, że może być ojcem. W sumie nawet cieszyła się, bo żaden z nich nie pokłóci się z tego powodu.
  Wstała, idąc do łazienki. Miała ochotę na relaksacyjny zimny prysznic. Skradając się na palcach, udała się do niej. Zobaczyła w salonie trójkę przyjaciół: Selenę Gomez, Zayna Malika i Logana Hendersona. Wolała, aby nie wiedzieli o tym co teraz zrobi. Miała w planie kilka rzeczy. Złych rzeczy. Gdy weszła do małej łazienki, popatrzyła na siebie w lusterku. Nadal miała rudawo-brązowe włosy, smutne oczy i popękane wargi. Nie mogła na siebie patrzeć. Widok sprawiał ból. Zrzuciła z siebie ubrania, wchodząc do kabiny. Lodowata woda spływała po jej ciele. To był pierwszy etap do celu. Było jej strasznie zimno, ale nie zwracała na to uwagi. To było ważne. Namydliła ciało, żeby mieć kolejny pretekst, aby polać na siebie te wodę. Cała się trzęsła. Jej ciało zaczęło powoli zamienić temperaturę. Usiadła na ziemi, poddając się temu. Szybko okryła się kocem i rzecznikiem, rezygnując. To wcale jej nie pomagało. Ciągle było jej zimno.
  Do pomieszczenia, wszedł Logan. Ujrzał ją trzęsącą się. Myślał, że tam nikogo nie ma.
- Ooo przepraszam - wyszedł zawstydzony
  Zaskoczyło to ją, ponieważ sądziła, że on jej pomoże. Chłopaka olśniło, że przyjaciółka się naprawdę trzęsła. Wszedł ponownie do pokoju. Popatrzył na nią. Miała sine wargi i ciało. Trzęsła się jak opętana.
- Demi, co się tu dzieje? - zapytał
- ...oj...blem... - próbowała się odezwać
- Cśś... - wziął ją w ramiona, opatulając kocem
- ...żesz...mi? - wybełkotała
- Jasne. Po to tu jestem.
  Ledwo co usłyszał pytanie, ale zrozumiał ją jakoś. Nie chciał pytać o to co zamierzała zrobić. Wolał nie wiedzieć. Ona cały czas się trzęsła. Nic nie pomagało.
- Demi... Co ci może pomóc?
  Nie odpowiedziała. Zaczęła powoli zasypać. Jej organizm słabł z ogromną prędkością. Bał się o nią i dziecko. To co potem usłyszał zbiło go z nóg.
- ...całuj...mnie... - wyszeptała
  Pokręcił głową. Nie miał ochoty jeszcze bardziej tego komplikować. Ale to zależało od jej życia. Podjął decyzję. Wziął ją na ręce, zanosząc do salonu.
- Zayn! Całuj ją szybko! - odrzekł
  Zasypany piosenkarz, popatrzył na niego zdezorientowany. Nie wiedział o co mu chodzi dopóki nie ujrzał dziewczyny. Zerwał się na nogi. Wziął ją od niego na ręce. Była lodowata.
- Co się z nią stało? - zapytał Zayn
- Mnie pytasz? - uniósł brew Logan
  Jej chłopak, nachylił się całując jej zimne wargi. Pocałunek był krótki i nieskuteczny. Logan pokręcił głową.
- Jezu... Całuj ją tak jak wtedy kiedy się pieprzyliście!
- Dobra, dobra...
  Całował ją zachłannie, oddając w tym całą miłość. Za to Logan ogrzewał jej ciało tylko tak jak umiał. Demetria podniosła rękę, kładąc ją na policzku chłopaka. Całowała go, a jej ciało powoli stawało się cieplejsze. Zaczęła ściągać z niego koszulę, ale kiedy otworzyła oczy przestała.
- Zayn?! - zapytała
  Sądziła, że Logan się z nią całuję. Kochała ich obu, ale wolała by to był jej przyjaciel. Spojrzała na nich obu. Ich twarze były zdezorientowane. Logan sądził, że wolałaby całować swojego chłopaka, a Malik zwątpił w miłość. Otuliła się kocem i ręcznikiem. Popatrzył zła na siebie, na ziemię.
- Dziękuje wam za wszystko... Jestem głupia. Sądziłam, że to polepszy sprawę. Coś złego się ze mną dzieje, oby to nie zaszkodziło dziecku...
 Zayn, usiadł na kanapie zawieszając głowę. Za to Logan podszedł do niej. Położył rękę na czole, sprawdzając na oko temperaturę jej ciała.
- Jest już dobrze. Nie rób tak więcej i oby dziecku nic się nie stało. Bo chyba ono jest teraz najważniejsze.
  Pocałował ją w czoło, wychodząc z mieszkania bez słowa. Została sama z Zaynem i nadal śpiącą Seleną Gomez. Właśnie teksańska dziewczyna się obudziła.
- Coś mnie ominęło...? - spytała zdziwiona
  Było widać na jej twarzy ogromne zdezorientowanie. Demi, pokręciła głową. To nic nie dało.
- Twoja przyjaciółka prawie umarła, a ty smacznie spałaś! - wykrzyczał
Selena zrobiła się smutna i zraniona. Nic złego nie zrobiła. Przynajmniej nienaumyślnie. Zetknęła na Demi Lovato.
- Nie przejmuj się nim. Ma zły dzień...
  Demetria spojrzała na chłopaka mając nadzieję, że ją zrozumie. Tak nie było. On, wyszedł z mieszkania bez słowa jak Logi. Zalała się płaczem, nie mogąc już wytrzymać.
- Co ja zrobiłam! Jestem beznadziejna!
  Miała już biec do niego, ale Sel ją powstrzymała.
- Nie warto iść za nim. Daj mu odetchnąć...


Drugi rozdział drugiego sezonu. Podoba mi się to i oczywiście on. Jakoś w tym sezonie wiele się będzie działo i dużo się odkryje. W tamtym przecież też tak było, ale teraz jest ciąża... Kocham was czytelnicy! Nie wiem co by bez was zrobiła ♥

3 sierpnia 2013

Dwudziesty Drugi

Powrót do tego co złe...

 Demi Lovato, przebywała w londyńskim szpitalu do momentu polepszenia zdrowia. Znalazła się tam , ponieważ znów zasłabła. Tym razem nie było to bez powodu. Była wymęczona psychicznie, a organizm był słaby. Zemdlała, ponieważ stała się kobietą ciężarna. Nosiła w sobie dziecko od kilku tygodni nawet o tym nie wiedząc. Ta wiadomość zniszczyła jej samopoczucie. Nie wiedziała jakim cudem do tego doszło ani kto jest ojcem dziecka. Ona wcale nie była święta. Uprawiała seks z dwoma mężczyznami w podobnym czasie. Z chłopcem, którego znała od dziecka. Loganem Hendersonem o charakterze, którego nie dało się zastąpić. I z Zaynem Malikiem. Osobą, z którą teraz chodziła. Chłopakiem, który się jej oświadczył, ale ona nie wyraziła zgody na wspólne życie. Oby dwaj troszczyli się o nią, kochali ją całym sercem. Ona nie potrafiła między nimi wybrać, teraz też ma z tym problem. Oboje byli dla niej tak samo ważni. Tylko, że oni prowadzą walkę o to by z nią być. Jest ona zacięta, bo są sobie równi. Demi nosi dziecko, któregoś z nich. Ale kogo to nie wie nikt oprócz mnie. Ten chłopak jest nieprzewidywalny i uroczy. Ale ten opis pasuje do obu, co nie? Powiem, że on was zaskoczy. I to wcale nie pozytywnie.
 Po tygodniowym pobycie pod opieką specjalistów piosenkarka mogła opuścić budynek. Trochę silniejsza zmagała się z ciążą. Dla niej nadal to było niemożliwe. Jak mogła zajść w ciąże, zabezpieczając się? Każdego dnia się właśnie o to pytała. Zayn i Logan zostali poinformowani przez Selenę Gomez o dziecku. Od tego momentu próbowali zachowywać się godnie. Wiedzieli, że dowiedzą się czy są ojcem dopiero po narodzinach dziecka. Jednak łatwo im nie było czekać tak dużo czasu, a dopiero minęło kilka dni. Znienawidzili siebie, ale musieli udawać że tak wcale nie jest. Nie mogli stresować Demi, bo zaszkodziło by to dziecku. "Nowemu Życiu", na które czekało każde z nich. Dziś wspólnie odwieźli ją do domu. Zostawili samą z przyjaciółką, by mogła się wyżalić.
 Demi, usiadła na krześle obserwując Selenę, którą tak kochała. Napiła się wody, czekając aż jedna z nich zacznie rozmowę.
- Dem w co się wypakowałaś... I, że jeszcze mi o tym nie raczyłaś powiedzieć. Pomogłabym ci...
- Za późno Sel... - zaszlochała - Już wszystko się stało i nie odstanie. Mój błąd i to ja powinnam ponosić za to konsekwencje. Z mojej winy to dziecko w przyszłości nie będzie szczęśliwe..
 Łzy ciekły po jej policzku strumieniami. To był najgorszy błąd jaki popełniła. Selena, podeszła do niej tuląc ją do siebie.
- Ćśś... Nie denerwuj się. Wszystko się jakoś ułoży i będziemy szczęśliwi. Gorzej z chłopakami. Oby dwaj są zakłopotani na całego...
 Demetria, przypomniała sobie najgorsze momenty z nimi związane. Zaczęła jeszcze bardziej płakać, zdesperowana. Teksanka ją mocniej przytuliła, że Demi poczuła zapach jej perfum.
- Boże jaka ja głupia! Jeszcze bardziej ciebie ranię... Już się zamykam na zawsze...
- Nie, Sel. To ja jestem temu winna. To ja nie wiem z kim mam dziecko. Jestem po prostu zwykłą dziwką! - otarła oczy, wstając
 Selena popatrzała na nią zdezorientowana. Nie była pewna co jej przyjaciółka chce zrobić. Poszła za nią. Demi Lovato poszła do kuchni po coś, żeby się uspokoić. Wszystkie wspomnienia, które pragnęła zapomnieć powracały. Sposób ukojenia ich też. Pobyt w klinice pomógł, ale to znów wróciło i było silniejsze. Dziewczyna, wzięła do rąk żyletkę, zaczynając szybkimi ruchami nacinać nadgarstki. W samookaleczeniu była już perfekcjonistką. Polała się krew, która ją uspokajała. Zawsze skupiała się na czerwonej cieczy i bólu, a nie na tym co najgorsze. Miała ponownie zranić się, ale Selena wyrwała jej ostrze z rąk. Patrzyły na siebie zaniepokojone.
- Demetrio! - wykrzyczała
 Wokalistka znów zalała się płaczem. Wcale nie chciała robić tego wszystkiego. To samo się robiło. Ona nad tym nie panowała. Zacisnęła palce na ranie, by zatamować lejącą się krew. Objęła przyjaciółkę ze łzami w oczach. Miała same chwile słabości, ale ta była najgorsza ze wszystkich. Powrót do tego co powinno się skończyć.
 Kiedy się do siebie przytulały i wszędzie była krew, wszedł do mieszkania Logan, a potem za nim Zayn. Nie mieli na twarzach za szczęśliwych min, widząc to wszystko. Szybko ruszyli do nich. Demi otarła twarz zakrwawioną ręką. Miała na sobie tylko krew. Nie zniosła tego w końcu. Znów zaczęła się panicznie jej bać. Rzuciła się Loganowi na szyję, płacząc. Chłopak, objął ją, gładząc ręką po plecach.
- Co ja zrobiłam... Krew...je..dzie - mamrotała
- Ćśś... - uspokajał ją - Wszytko będzie dobrze. Mamy to pod kontrolą.
 Demi, pokiwała głową. Nie odrywała się od niego. On wiedział przez co przechodzi i przez co już przeszła. Nie tuliłaby się do chłopaka, gdyby wiedziała, że zaraz obok stoi Zayn. Nie wiedziała, że on tam jest. Twarz jej ukochanego była poważna. Był cholernie zazdrosny, a to wszysko popsuło. Demetria nie miała pojęcia, że będzie jeszcze gorzej. A kto by miał?


Witam was! To już drugi sezon! Boże jak super! Rozdziały teraz będą dłuższe i rzadziej dodawane. Stawiam, że co 2 tygodnie. Oby się podobał. Bo mi się spodobał. Kocham was! <33

Zapraszam do Inhalation (nowy) oraz Belive in myself (nie komentujecie...)

29 czerwca 2013

Dwudziesty Pierwszy

Prawda zawsze boli i to dosłownie

 Jedno zdanie cały czas przeszkadzało jej w skupieniu się na wszystkim. Dlaczego powiedziała, że Logan to tylko przyjaciel? Sama nie była pewna. Nie chciała przed wszystkimi ujawnić romansu z przyjacielem. O ile można było to tak nazwać. Wolała zranić Logana. Tylko ona i on, wiedzieli o tym, że są jakoś ze sobą powiązani. Z nikim się nie dzielili tą informacją. Źle postąpiła, ale to było najlepsze wyjście.
 Demi Lovato, spojrzała na ukochanego ze smutkiem. Nie chciała tak naprawdę nikogo ranić. Chłopak bez zdania, skinął głową.
- Pójdę się dowiedzieć co go ugryzło. Jestem w końcu jego przyjaciółką - oznajmiła wszystkim
 Poszła w kierunku, którym pokierował się Logan. Nie mogła go znaleźć aż do momentu, gdy natrafiła na kogoś przy tarasie. Na początku minęła tę osobę grubym łukiem, ale potem zawróciła. Podeszła do przyjaciela, kładąc mu rękę na ramieniu. Gdyby nie obcasy, by nie dosięgała. Spojrzała na jego smutne oczy, uśmiechając się dyskretnie.
- Logi... Musiałam tak zrobić. To nie znaczy, że cię skreśliłam. Nie chciałam zawieść Zayna przy wszystkich, a o nas nikt nie wie. Przepraszam cię... - wyszeptała
- Nie masz za co przepraszać. Tylko, że myślałam, że jak się kochaliśmy to podjęłaś decyzję... Jednak tak nie było. Zawsze ci wybaczę, pamiętaj. I też cie przepraszam...
 Chciała pocałować go w policzek, ale on ją wyprzedził. Zmienił pozycję, że dziewczyna musnęła jego wargi. Uniosła brew, patrząc mu głęboko w oczy. Zdała sobie sprawę, że Logan zerka w innym kierunku. Przeraziło ją to. Podążyła za jego wzrokiem. Zobaczyła jakby skamieniałego Zayna Malika. Zakryła ręką usta, zaskoczona przebiegiem wydarzeń. Ujrzała też Logana Hendersona, który również był tak samo zdziwiony jak ona. Miała już się tłumaczyć, ale przerwano jej.
- Demetrio, co tu się dzieje?! - podniósł ton jej chłopak
 Była za bardzo sparaliżowana, żeby coś powiedzieć. Przyjaciel ją wyręczył, próbując ułożyć sensowną wypowiedź. Trochę się jąkał, ale przeszedł do sedna.
- Demi od pewnego czasu zdała sobie sprawę, że kocha nas obu... Pomagałem jej w podjęciu decyzji jak tylko mogłem. Może czasem jej to utrudniałem, ale najbardziej chciałem pomóc. Ukrywaliśmy to przed tobą. W końcu... - przerwał, zastanawiając się jak to powiedzieć
 Demi, wiedziała że chłopak chce pójść na całość. Już wolała mieć tylko to za sobą. Chciała coś dopowiedzieć, ale Logan ją powstrzymywał. Wolał to wziąć na siebie. Zachował się jak najlepszy przyjaciel, którym już był. Odwróciła wzrok, oczekując najgorszego.
- Co do cholery?! - nie wytrzymywał Zayn
- W końcu... się z nią przespałem - odparł pewny
 Co się stało potem to chyba najgorsze co mogło spotkać ją w życiu. Dwóch idealnych mężczyzn się o nią biło. Jednak to rozegrało się trochę inaczej. Słowo "przespałem" obijało się echem o ich uszy.
- Co?!!
 Malik bardzo się wkurzył. Zamachnął się uderzając Logana pięścią w twarz. Jej przyjaciel zasyczał z bólu. Ciekł mu strumień krwi z warg, ale nie przejmował się tym. Miał oddać cios, ale ona stanęła między nimi jak anioł, powstrzymujący zło. Nawet tak wyglądała.
- Proszę przestańcie. To tylko moja wina. Ja to wszystko spowodowałam, więc nie obwiniajcie nikogo innego jak mnie. To ja was zraniłam... - zalała się płaczem
 Chłopcy przestali, wsłuchując się na swój sposób w jej słowa. Dziewczyna, obezwładnię upadła na ziemię. Tak jak było podczas pierwszej kłótni. Tylko, że tym razem oby dwoje przy niej byli. Zayn złapał ją przed upadkiem. Za to Logan trzymał ją mocno za rękę. Przecież nikt tak często nie może mdleć. Coś z nią musiało być nie tak. Wynieśli ją z budynku, dzwoniąc po karetkę.
*
 Wszyscy łącznie z Seleną Gomez, czekali przed pokojem, gdzie leżała ich przyjaciółka. Na razie nic się nie działo. Ale w końcu ona otworzyła oczy. Rozejrzała się po pokoju, kiedy weszła Selena. Powitały się uściskiem. Demi, zmarszczyła czoło nie wiedząc co tu właściwie robi. Teksańska dziewczyna tylko posłała jej delikatny uśmiech. Oby dwie czekały na wyniki. Wreszcie przyszedł doktor.
- Co jest z nią? Czemu znów zemdlała? - spytała Sel
- Tego jeszcze nie wiemy. Za to jesteśmy pewni tego, że pani przyjaciółka jest w ciąży. Jest to już trzeci tydzień. Nie może się ona przemęczać i trzymać się ścisłej diety. Kto jest tym szczęściarzem? - odpowiedział doktor
 Na te pytanie chyba nie umie nikt odpowiedzieć. No oczywiście nie wliczając w to mnie. No, bo przecież ja tu wszystko wymyślam. Więc wszystko jest możliwe misiaczki!



 Witajcie. Oto koniec pierwszego sezonu. Wow, że dotarliśmy aż tak daleko. Dziękuję za każdą spędzoną minutę na tym blogu. Kocham was! Drugi sezon będzie: 03.08.13r.!

28 czerwca 2013

Liebster Award

 Zostałam dwukrotnie nominowana do Liebster Award. Bardzo dziękuję za to: Szaaalonej:* z nowego, ale już podbijającego moje serce bloga: My life is a big pain ORAZ Istocie Ciemności z bloga: Stay Strong , który bardzo przypadł mi do gustu w końcu jestem fanką Biebera xD


Pytania od Szaaalonej:* :
1.Twoje największe marzenie? Odp. Hmmm. Ciężkie pytanie. Chciałabym pojechać do L.A. i być na koncertach moich małych inspiracji.
2. Ulubiony kolor? Odp. W sumie nigdy nie wiem, ale mówię że czerwony.
3. Kiedy się urodziłaś? Odp. Macie o mnie więcej w "O mnie", ale jak trzeba: 30.03.1999r.
4. Ulubiona piosenka? Odp. O boże chcecie mnie zabić? Nie mam takiej ja wszystko mam ulubione.
5. Najpiękniejsze miejsce na Ziemi według ciebie? Odp. L.A. oczywiście ! ;)
6. Co najbardziej lubisz robić? Odp. Tańczyć, śpiewać no i pisać.
7. Ulubiony film? Odp. Mmm... Mam tylko ulubione seriale xD
8. Kim chcesz zostać w przyszłości? Odp. Na razie nikim, ale chce pisać powieść.
9. Do jakich fandomów należysz? Odp. Lovatic, Rushers, Belieber.
10. Za co lubisz/szanujesz/kochasz One Direction? Odp. Lubię ich muzykę i to jacy są.
11. Ulubiony cytat? Wymyśliłam go sama kilka lat temu - Sweet Disaster <3 (To bardziej motto, ale nie ważne).

Pytania od Istoty Ciemności:
1.Jak masz na imię? Odp. Aleksandra, ale stańmy przy Ola albo Olcia.  
2. Gdzie mieszkasz? Odp. We Wrocławiu.
3.Ile masz lat? Odp. Teraz 14.  
4.Ulubiony tekst piosenki? Odp. Przemawia do mnie Demi Lovato - Skayscraper  
5.Jak poznałaś i polubiłaś One Direction? Odp. Poznałam z telewizji, nie lubiłam ich, ale w końcu coś ruszyło mnie w ich kierunku xD  
6.Czego słuchasz kiedy piszesz rozdziały? Odp. Pisząc rozdziały jakoś słucham całą płytę Demi LOvato - DEMI lub Justina Biebera - Believe albo to co zapodają w 4fun.tv.
7.Kogo najbardziej lubisz/kochasz z One Direction? Odp. Zayn.
8.Ulubiony cytat? Odp. Motto-cytat: Sweet Disaster <3
9.Ulubiony kolor? Odp. Jakoś tam chyba czerwony...  
10.Najlepszy przyjaciel/przyjaciółka? Odp. Hmmm. Ja nie za bardzo odróżniam przyjaźń od koleżeństwa. Ciężko mi powiedzieć, ale chyba jest to: Jowita Ś. i Nikola B.
11.Co cię skłoniło do założenia bloga? Odp. Długa historia... Chcesz przeczytać to masz [KLIK]

Nominuję tych za to, że coś we mnie poruszyli:
Shadow is danger....  
Family Secrets
"...tomorrow.williamsburg.10:00 pm/i love you..."  
I've Never Had The Words To Say... But Now I Asking You To Stay?
Miłość czy Zauroczenie?  
Because life is a fairy tale...
I dzieli nas już najlitsza ze ścian...
Change my life
Sekrety Nocy
I this is all you need...
life is a trap
Still-jeszcze
Nightingale - POLECAM!
What?
Love Secrets.
Imaginy z One Direction
Śmierć to dopiero początek.

Wybaczcie, że nagięłam prawa, ale wszyscy z was są wyjątkowi i nie mogłam pominąć ani jednego!

MOJE PYTANIA:
1. Jesteś zadowolony z tego, gdzie mieszkasz?
2. Co jest twoim hobby i dlaczego?
3. Ulubiona melodia?
4. Ile znasz języków i jakie?
5. Gdzie chciałbyś mieszkać?
6. Masz zwierzę?
7. Czytasz książki?
8. Byłeś na koncercie? Jak tak to na jakim?
9. Jakie oglądasz seriale?
10. Bez czego nie możesz żyć?
11. Twoja ksywa?

Oryginalne pytania, co nie? ;)

Regulamin:
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za " Dobrze Wykonaną Robotę ". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daję możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody, należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 blogów ( informujesz ich o tym ) i zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga , który Ciebie nominował!

21 czerwca 2013

Dwudziesty

Always and Forever

 Gdy Demetria, wpadła na Zayna zaczęła się obawiać tego, że chłopak ma dowody na to by ją o coś podejrzewać. Na całe szczęście jeszcze tak nie było. Wróciła z nim do domu, opowiadając o nowej piosence. Wokalista nie był jeszcze poinformowany, więc to wykorzystała. 
 Następnego ranka, obudziła się wtulona w jego tors. Od razu wstała ubierając się w codzienne ubrania. Założyła jeansy oraz luźny top. Włosy, które miały już drugi dzień inny kolor, zostawiła rozpuszczone. Potem zjadła śniadanie, które dostarczyło jej wartościowych substancji odżywczych.
- Demi, co tak wcześnie? - zapytał zaspany Zayn
- Przecież za pół godziny mamy być w studiu - włożyła do ust ostatni kęs naleśnika
- Naprawdę?! Zapomniałem..!
 Szybko ubrał się w podobny strój co wczoraj. Wziął ją za rękę, wyprowadzając z pokoju. Zatrzymała się, marszcząc czoło.
- Mamy dwadzieścia minut...
 Spojrzał jej w oczy, szeroko się uśmiechając. Musnął jej szyję, że aż poczuła dreszcz podniecenia.
-No to w takim razie mamy chwilę dla siebie...
 Oparł ją o ścianę namiętnie całując w usta. Przywarła do niego, owijając ręce wokół jego szyi. Pocałunki stawały się bardziej zachłanne. Położyła mu wskazujący palec na rozgrzanych wargach. Odsunęła się od niego, ciągnąc za rękę. Pokierowała ich do wyjścia z hotelu.
- Mamy kilka minut inaczej się spóźnimy.. - oświadczyła
- Okey. Zdążymy nie martw się.
 Znaleźli się na miejscu po czasie. Zastali tam wszystkich. Big Time Rush, One Direction oraz ciebie samych. Dziewczyna od razu, ujrzała Logana, który patrzył na ich złączone palce. Spuściła z niego wzrok, by bardziej go nie ranić. Podeszła do dwóch wolnych miejsc, siadając na jednym z nich.
- Przepraszamy za spóźnienie - odrzekł Zayn
- Nie szkodzi i tak nic nie zaczęliśmy - odpowiedział Harry
 Wszyscy posłali sobie uśmiechy. To będzie piosenka z udziałem kilkunastu osób, które mają różne charaktery. Dziesięciu osób z różnymi poglądami na świat. Po pewnym czasie Demi, puściła dłoń swojego chłopaka.
- Dobra, zaczynajmy cokolwiek wymyślić... - oznajmiła
- To tak. Tytuł to "Always and Forever", więc musi być to piosenka o uczuciach. Miłości, przyjaźni, zdradzie, odrzuceniu, przebaczeniu... - powiedział to Logan tak jakby to teraz odczuwał
- Racja. Tekst niech nawiązuje do tego, a teledysk nakręcimy tutaj w Londynie. Co do piosenki to może być wolna albo nie. Najlepiej jak złączymy nasze różne piosenki - zaproponował Liam
- Ej, super pomysł - poklepał go po plecach Carlos
- Dobrze to złączymy po dwie piosenki od każdego i to najlepiej wolne.
- Okey. To dobry pomysł - stwierdził Louis
 Wzrok Logana i Demi się spotkał w jednej minucie. Znaczącej minucie. Dziewczyna się do niego uśmiechnęła, ale on ją zignorował odwracając głowę w innym kierunku. Była zasmucona. Wierzyła w to, że rozumie jej trudną sytuację. Jednak tak nie było. Przynajmniej tak myślała. Zanuciła sobie w myślach melodię piosenki do Titanica. Podłożyła do niej jakiś tekst.
- Demi co ty śpiewałaś? - uniósł brew Zayn
- A nic... Tylko sobie myślałam na głos. A co?
- Bo to było niezłe. Sama to wymyśliłaś?
- Tak, ale nie przesadzaj...
- Zaśpiewajmy to wspólnie. Dem poda wam tekst i melodię.
 Wokalistka napisała dwa zdania, które wymyśliła na kartce dając każdemu. Chórkiem to zaśpiewali. Wyszło fantastycznie. Uśmiechnęła się promiennie.
- Nawet dobrze wyszło! - odrzekła
- Racja Demi - poparł ją Logan
 Spojrzała na niego zdziwiona. Jednak się tak bardzo na nią nie gniewał. Posłała mu słodki uśmiech. Podobny do tego, który darowywała zawsze Zaynowi. Jej chłopak to zobaczył, więc spuściła wzrok.
- Demi?! - powiedział zaskoczony Malik
- Nic sobie nawet nie myśl. Przecież Logan jest tylko moim przyjacielem - skłamała
 Logan, poderwał się z krzesła i wyszedł. Wszystko było już dla niej stracone. Kłamstwa mogły wyjść na jaw i straciłaby najlepszego przyjaciela. Chłopca z dzieciństwa, który zastępował jej ojca, którego nie miała.


 Oby się wam podobał. Jest on przedostatni przed końcem pierwszego sezonu. Drugi będzie po przerwie. Jesteście niesamowici, choć było wam ciężko komentować pod 19 rozdziałem. Na chwilę zwątpiłam czy dodam rozdział w weekend. Jak będzie 6 komentarzy w dniu 29.06.13r. dodam ostatni tego sezonu. Kocham was!
(Możecie dodawać się do 'Informowani')

15 czerwca 2013

Dziewiętnasty

1:1

 Dwa tygodnie potem zapragnęła powiedzieć Loganowi Hendersonowi o tym, że odrzuciła oświadczyny. Wolała, żeby o tym wiedział. Ciągle czuła się niegodna ich obu. Nie mogła kochać dwie osoby na raz. Uśmiechnęła się do siebie w lusterku. Miała blond włosy. Tak jak nigdy w życiu, zapragnęła mieć je znów czarne chociaż brązowe. Ubrała się w zwiewną sukienkę, idąc do salonu fryzjerskiego. Nikt jej tam nie poznał. Zaskoczyło ją to. Po kilku godzinach zrobili ją na dziewczynę o ... brązowo-rudych włosach!
Co to miało do cholery być? - pomyślała
 Załamana nowym kolorem włosów, pojechała do przyjaciela. Na szczęście był znów sam w całym mieszkaniu. Musnęła na powitanie jego wargi.
- Zayn mi się wczoraj oświadczył... - urwała wypowiedź przez niego
- I przyjęłaś oświadczyny - dopowiedział
 Wokalistka wiedział, że się zasmuci. Spojrzała mu głęboko w oczy na pocieszenie.
- Gdybym przyjęła to robiłabym tak? - uniosła brew
 Złączyła ich usta w zachłannym pocałunku. Logan, przyciągnął ją do siebie. Demi przycisnęła go do ściany namiętnie całując. Chłopak włożył koniuszek języka do jej ust, drażniąc podniebienie. Ona oddała tym samym, pogłębiając pocałunki. Rozpiął, a potem zsunął z niej sukienkę. Demetria, pozbawiła go bluzki nie przerywając pocałunków. Henderson sam z siebie zrzucił spodnie, kładąc je na ziemi. Wziął ją na ręce, zanosząc do sypialni, gdzie kiedyś z nim leżała. Namiętnie się całując, pozbyli się z siebie ubrań. Dotknęła wargami lekko jego usta.
- Chcesz tego? - spojrzał na nią z troską
 Pokiwała głową na tak. Pozwoliła mu na to. Wyraziła zgodę na stosunek choć była już w związku. To właśnie nazywało się zdradą, ale ona dopuszczała się najgorszych rzeczy. Pragnęła go tak samo jak on ją. Ale wolała wyrównać rachunki. Chciała być w pewien sposób sprawiedliwa. Złączyła z nim palce, kochając się. Czuła ból, ale skupiła się na miłości. Musnęła jego rozgrzane wargi, przyciągając go do siebie.
 Po pokoju rozległo się pukanie do drzwi. Zszedł z niej. Szybko ubrała się w bieliznę i sukienkę. Poprawił nawet fryzurę. Te głupie włosy o kolorze jesieni. Razem z Logim zebrała z ziemi ubrania. Chłopak położył się na łóżku, a ona poszła otworzyć drzwi. Zobaczyła w nich niespodziewaną osobę. Nigdy w życiu, by się jej tu nie spodziewała.
- Cześć, Dem. Mogę wejść? - zapytał ją
- Jasne, Niall. Rozgość się, ale ja jestem tu tylko w odwiedzinach.
 Posłali sobie szerokie uśmiechy. Olśniło ją, że ostatnio chłopak niespodziewanie dał jej całusa. Uznała to za pomyłkę, bo nie chciała mieć więcej kłopotów. Z pokoju wyszedł Logan.
- Tak, Horan? Co cię tutaj sprowadza? - spytał
- Jutro, a raczej od jutra ćwiczymy wspólną piosenkę. Wy, my i Demi. Jutro ee... o dziesiątej rano.
- Dobrze wiedzieć. Wiesz jaki ma tytuł? - zapytała Demi
- Prawdopodobnie Always and forever... - powiedział
 Skinęli głową, patrząc na siebie z uśmiechem.
- Przekażemy reszcie. Chcesz coś do... jedzenia? - odrzekł Logi
- Tak... Znaczy z ogromną chęcią, jak pozwolisz.
 Wszyscy wybuchli śmiechem. Niall zawsze, ale to zawsze był głodny. Demetria, wyszła z pokoju. Zostawiając chłopców samych. Poszła w stronę swojego nowego mieszkania. Po drodze zobaczyła jakąś parę namiętnie się całującą. Odwróciła wzrok, ale tylko na chwilę. Rozpoznała ich. Selena i Louis. Przynajmniej ona miała szczęście w życiu. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Wśród tłumu ujrzała blondwłosą piękność, Perrie. Dziewczyna też ją dostrzegła. Członkini girlsbandu do niej podeszła.
- Przefarbowałaś włosy? Dobra z resztą nie ważne. Nie waż się zranić w jakiś sposób Zayna. Zależy mu na tobie. Jak to jednak zrobisz to policzymy się i twoja przyjaciółeczka ci nie pomoże!
- Dobrze wiedzieć. Na razie!
 Puściła jej oko. Naprawdę bała się niej. Zayn już był przez nią raniony. Obserwowała blondynkę z tego samego miejsca, bo się nie ruszała. Kiedy znikła z jej oczu, poszła do celu. Rozmyślała o nowej piosence. Tytuł idealnie pasował. Zawsze i na zawsze. Pech, samotność, zdrady. Już wyobraziła sobie teledysk. Nie był to za przyjemny widok. Wpadła po drodze na Zayna. Uśmiechnęła się do niego.
- Gdzie byłaś? - zapytał delikatnie
 Szykowało się już kolejne kłamstwo, które ją kiedyś zniszczy.


Mam nadzieję, że podoba się wam ten 19 rozdział. Oznajmiam, że po 21 będzie kilku tygodniowa przerwa. Kocham was i mam nadzieję, że się wam spodoba. Następny za tydzień i jak będzie co najmniej 6 komentarzy  :*

8 czerwca 2013

Osiemnasty

Randka?

   Demi Lovato bała się o to co może się wydarzyć na dzisiejszym spotkaniu z Zaynem Malikiem. Nie dość, że była w jego stosunku niesprawiedliwa to sumienie ją jeszcze zżerało. Bała się, że prawda wyjdzie na jaw. Nie chciała jednak ryzykować jak okaże się to niepotrzebne. Uznała, że nadejdzie na to odpowiedni czas. Taki właśnie niebawem dojdzie.
   Ubrała się w czerwoną sukienkę do ziemi, która idealnie podkreślała jej talię. Włosy zostawiła rozpuszczone, a na nogi założyła buty na koturnach. Uśmiechnięta, wyszła z pokoju. Zastała w korytarzu pokoi swojego chłopaka. Przyjrzał się jej dokładnie.
- Cudownie wyglądasz - pocałował ją w usta
   Popatrzyła na niego, ubranego w garnitur uśmiechając się szerzej.
- Ty też, kochanie - puściła mu oko
   Zostawili w domu samą Selenę Gomez. Poszli do najlepszej londyńskiej restauracji. Zasiedli przy zamówionym stoliku, uroczyście przystrojonym. Dziewczynę wszystko stresowało, więc tylko na niego patrzyła. Położyła rękę na stole, a chwilę potem chłopak dał swoją dłoń na niej. Uśmiechnął się do niej, kiedy przyszedł kelner. Odwzajemniła uśmiech.
- Co państwu podać? - zapytał mężczyzna
- Poprosimy czerwone wino z zamówieniem - odparł Zayn
   Kolumbijka zaczęła się zastanawiać co było tym "specjalnym zamówieniem". Bała się, że dziś z nią skończy. Popatrzyła na niego, oczekując wyjaśnień. Musiała wiedzieć po co jest te spotkanie.
- Z jakiej okazji tu jesteśmy? - spytała
- Bez okazji. Po prostu cię kocham - zbladł na twarzy
   Demetria, zaczęła się coraz bardziej denerwować. Sądząc po jego minie, wiedziała, że ją oszukuje. Ręka jej drżała, więc puściła go. Czekała na najgorsze. Po chwili zjawił się kelner z winem już nalanym do kieliszków. Zaskoczyło ją to, ale zachowała to dla siebie. Stuknęła się z nim. Miała już się napić, ale powstrzymał ją.
- Demi! Możesz już poznać całą prawdę... Tam w kieliszku jest pierścionek....
   Uklęknął przed nią.
- Demetrio... Czy chcesz zostać panną Malik?
   Zobaczyła w kieliszku pierścionek. Wyciągnęła go łyżeczką. Był przepiękny. Srebrny z kilkoma wartościowymi kamieniami. Spojrzała na niego. Z jej oczu, wypływały łzy. Była wzruszona, ale też zmieszana. W jej głowie było zadawane podstawowo pytanie: "Czy przyjmiesz oświadczyny?". Otarła oczy, każąc mu usiąść. Wbiła w niego smutny wzrok.
- Nie... - przeciągnęła te słowo, bełkocząc
- Nie? - uniósł brew, zakłopotany
- Nie, nie mogę - zalała się płaczem
   Wybiegła jak najszybciej z budynku. Ruszyła chodnikiem w jakimś kierunku. Nie chciała go ranić. Musiała odmówić. Nie mogła się z nim związać w tej chwili. Otarła nawilżone oczy.
- Demi? Demetria?!
   Odwróciła się, patrząc na Zayna. Opuściła wzrok nadal idąc w tym samym kierunku. Nie zatrzymywała się, ale i tak chłopak ją dogonił. Zadyszany, wziął ją za rękę. Przyciągnął ją do siebie. Patrzyli sobie głęboko w oczy.
- Rozumiem, że nie chcesz. Jeszcze może tak dobrze się nie znamy. Zawsze będę na ciebie czekał. Kocham cię i to się nigdy nie zmieni - pogładził jej włosy
- Naprawdę? Wybaczysz mi to jak cię potraktowałam w restauracji? - spytała
- Zawsze - objął ją w pasie
   Demi przyciągnęła go do siebie, namiętnie całując. Zapomniała o problemach, Loganie... Czuła się teraz przy nim bardzo wyjątkowa. Pocałunki stawały się zachłanniejsze a świat między nimi wirował. Demi Lovato w przyszłym czasie na pewno nie będzie niczyją narzeczoną, a jej życie jeszcze bardziej się pokomplikuje. Cieszyła się momentami, bo wiedziała, że niedługo czar pryśnie i świat zmieni się w chaos.
- I na zawsze - odprała
   Przytulili się do siebie, a ona udawała, że wszystko jest na swoim miejscu. Każdy wie, że tak nie było.


   Oto nasz 18 rozdział. Podoba się ta randka? Oby tak. Następny będzie za tydzień. Będę dodawała w każdą sobotę jak będzie min. 6 komentarzy ( bo mam mało wolnego czasu). Mam nadzieję, że wytrzymacie. Kocham was niezmiernie!!
Zapraszam do siebie na nowego bloga: Belive in myself  i Writing is my life...
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

3 czerwca 2013

Siedemnasty

Selena z Louisem?

   Następnego dnia Demi czuła, że Zayn ma prawo już coś podejrzewać. Martwiła się o to co ma teraz w głowie. Obudziła się w wolnym łóżku. Nie było go koło niej. Wstała przeciągając się. Udała się do salonu, gdzie usłyszała lejącą się wodę. W łazience paliło się światło. Wiedziała już, że właśnie tam jest. Wkradła się do pomieszczenia po cichu zabierając jego ubrania. Wyszła, uśmiechnięta.
- Gdzie są ciuchy?! - chłopak po kilku minutach, podniósł ton
   Dziewczyna zaczęła cicho prychać, potem przeistoczyło się to w śmiech. Zayn w ręczniku, owiniętym wokół bioder, wyszedł z pomieszczenia. Zobaczyła go w tym samym momencie co on ją.
- Dem?! Widziałaś... - zobaczył zagubione przedmioty w jej ręku - Dem!
- Tak? - schowała ubrania za siebie
- Oddaj mi! - podszedł do niej
- A co? - uśmiechnęła się
- To co masz za sobą? - objął ją, by dostać odzież
   Przewrócił ją na łóżko. Leżał na niej półnagi. Zaczęli się śmiać. Demetria lekko go pocałowała, a on to od razu odwzajemnił. Przybliżyli się do siebie. Rozległo się chrząknięcie. Oderwali się od siebie, patrząc na zaspaną Selenę Gomez.
- Co wy robicie?! - spytała, ziewając
- Eee... Tak właściwie to nic. Negocjujemy....
   Zgodziła się z nim piosenkarka, kiwając głową. Chłopak z niej zszedł, pomagając jej wstać z kanapy. Podeszłą do blatu w kuchni, zaparzając trzy kawy.
- Jak było z Justinem? - zapytał ją Zayn, który został poinformowany przez Louisa
- Jakim Justinem?! Tym Justinem! Sel co mnie ominęło? - zapytała
   Teksanka popatrzyła na nich niewinnym wzrokiem.
- Właściwie to nic cię nie ominęło. Jest on totalnym dupkiem.
- Co się stało, że zmieniłaś pogląd? - dopytał Zayn
- Jakaś laska odebrała za niego, mówiąc że jest zajęty. Lou mi powiedział, by dać mu tylko jedną szansę. Chłopak ją wykorzystał - stwierdziła Selena
- Lou? Louis?! - wypiszczała Demi
- Tak, coś nie pasuje? - odrzekła Sel
- Nie no. Nie wiedziałam, że no się... do siebie...zbliżyliście - powiedziała, sącząc kawę
- My się do siebie nie zbliżyliśmy! Tylko się przyjaźnimy!
   Demi pokiwała głową, kapitulując. Wolała nie droczyć się z przyjaciółką. Podała im gorące kawy zalane mlekiem. Swój napój nadal sączyła. Spojrzała na Zayna, który ciągle był tylko w ręczniku. Chłopak miał znakomitą budowę ciała. Uśmiechnęła się sama do siebie. Bała się o to, że już coś podejrzewa.
- Zayn, możesz się już ubrać? - wyprzedziła ją zmieszana Selena
- A no wybaczcie... - przeczesał ręką włosy - Dem, raczysz mi wreszcie oddać ciuchy?
- Tak - podeszła do kanapy po jego ubrania
   Dała mu je szybko całując go w usta. Posłała mu zadziorny uśmiech. Zawsze ją podniecało jak był zdezorientowany. Puściła mu oko. Po chwili, zniknął z ich oczu. Selena podeszła do niej.
- Co się dzieje między wami? Oboje jesteście spięci - powiedziała szatynka
- Nic. Nie wiem co masz na myśli, ale jesteś w błędzie.
   Od kiedy ona była tak spostrzegawcza? Demetria, uśmiechnęła się do niej. Opierając się o blat kuchennego stołu, obserwowała przyjaciółkę.
- A co cię skłoniło do dzwonienia do Justina? Louis?
- Tak. Jest teraz dla mnie jak brat. Ostatecznie uratował mi życie.
- Co? W jakim sensie? - podniosła ton
- No wiesz... Kiedy dowiedziałam się o tym, że u Justina jest jakaś dziewczyna, wpadłam w rozpacz. Prawie przejechało mnie auto. Gdyby nie on. Jestem mu już wiele dłużna i chyba się zakochałam.
- Czekaj... Już niczego nie rozumiem. Prawie cie straciłam. Kochasz Louisa? Przecież mówiłaś, że to tylko przyjaźń.
- Bo tak było, ale zmieniłam zdanie.
- O mój Boże! Selena z Louisem! - wypiszczała
   Dziewczyny przerwały rozmowę, widząc Zayna. Uśmiechnęły się zakłopotane.
- Louis jest z tobą? - zwrócił się do Sel
- Jeszcze nie - pokręciła głową pytana
- Ale niedługo, tak - rzuciła Demi Lovato -  Fajnie, co?
- Tak. Też się cieszę. Dem masz ochotę dziś pójść ze mną na randkę? - powiedział
- Jasne. Nie mogę się doczekać - przytuliła go
   Bała się tylko o to czy nie chce z nią zerwać lub powiedzieć, że o niej wszystko już wie. Posłała mu delikatny uśmiech.


Oto już 17 rozdział. Coś czas tu szybko leci. Kocham was, czytelnicy. Jak myślicie po co ta randka?
Następny będzie dopiero w weekend, ale:
6 Komentarzy=Nowy Rozdział

2 czerwca 2013

Szesnasty

Pułapka

Opisując Selenę Gomez
   Od momentu spotkania Demetrii wiedziała, że to będzie przyjaźń do końca życia. Taką miała nadzieję. Potem jednak na jej drodze stanął Justin Bieber. Chłopak o idealnym wyglądzie, ale zaciętym temperamencie. Nie było z nim łato. Strasznie go kiedyś kochała mimo kłótni, ale oszukał i zdradził ją z jakąś tancerką. Tylko, że kilka dni temu dowiedziała się, że to kłamstwo. Piosenkarz prosił ją, by przy nim została oraz do niego wróciła. Od tego momentu była rozproszona. Nie wiedziała czy mu wybaczyć czy jednak nie. W zastanawianiu coś jej przeszkodziło. Był to przystojny szatyn, Louis Tomilson. Chłopak starła się jej zaimponować, ale ona udawała niedostępną. Tak naprawdę to go słuchała, ale nie reagowała. Przed wyjściem z restauracji zdobyła się na odwagę.
   Wybrała się z nim do parku To był nawet dobry pomysł dopóki nie poczuła się niezręcznie. Wokalista wziął ją za rękę, ale ona ją od razu odtrąciła.
- Lou... Musisz wiedzieć, że mam tak jakby chłopaka. Jest obecnie w Kanadzie. Nie potrafiłabym go jednak tak zranić.
   Pokiwał głową. Dziewczyna poczuła się odrobinę lepiej. Jedyne z czym była pewna to z tym, że wybaczy jednak Justinowi. Posłała mu delikatny uśmiech.
- Rozumiem cię, przepraszam. A co znaczy "tak jakby"?
- No, bo on mnie zdradził, ale okazało się to kłamstwem. Prosi mnie bym do niego wróciła, ale nie wiem czy tak zrobić. Nadal go kocham. Tylko, że między nami jest różnie - stwierdziła
- Och. Ja bym na twoim miejscu dał mu szansę. Ale tylko tą jedną. Jak cię kocha to ją wykorzysta. Teraz tylko mogę mu zazdrościć, że ma ciebie.
   Teksanka się zarumieniła, wiedziała że z niego będzie odpowiedni przyjaciel jak Logan dla Demi. Spuściła z niego wzrok, by nie widział dwóch czerwonych jak burak policzków.
- To tak zrobię. Dziękuję ci za wspaniały dzień jak i rady - zatrzymała się
   Przybliżyła się do niego, składając na jego policzku czułego całusa. Przytuliła go mocno, potem odchodząc.
   Popędziła do domu Zayna i Demi, by zadzwonić do ukochanego. Nie specjalnie się jednak spieszyła. W drodze do luksusowego apartamentu, układała wszystkie myśli, którymi pokieruje się podczas rozmowy. Miała mu naprawdę wiele do powiedzenia. Wjechała widną na samą górę. W pokoju zastała tylko chłopaka przyjaciółki.
- Gdzie jest Demi? Powinna przecież być tu z tobą.
- Poszła gdzieś się spotkać z jakimś chłopakiem z planu. Wiesz o kogo mogło chodzić? - zapytał ją
- No wiesz.. ona występowała w wielu filmach i serialach. To może być każdy - stwierdziła
   Wiedziała, że Zayn się martwi. Był przybity w jej oczach. Przytuliła go przyjaźnie. Spojrzała na niego.
- Wszystko będzie dobrze. Zaraz na pewno wróci.
   Skinął głową tak jak ona. Dziewczyna poszła do wolnego pokoju. Zmieszana wykręciła numer do Justina Biebera. Bała się, że od niej nie odbierze. Na szczęście po trzecim sygnale odebrał. Westchnęła.
- Cześć, Justin. Dużo myślałam o tym co się między nami wydarzyło. Poukładałam każde myśli, dokonując wyboru.
   Mówiła do telefonu. Usłyszała jakiś kobiecy głos. Zadrżała. Wkurzyła się. Dała mu szansę, ostatnią szansę.
- Justin? Słyszysz mnie? - wykrzyczała do komórki
- Halo? Justin jest teraz zajęty. Oddzwoń później - powiedziała jakaś dziewczyna przez jego telefon
   Po policzkach pociekły jej łzy. Rozłączyła się, zanosząc się płaczem. Louis powiedział by dać mu tylko jedną szansę. Jak jej nie wykorzysta to szczerze jej nie kocha. Z tego co teraz się wydarzyło było już wiadomo, że mu na niej nie zależy. Rzuciła smart-fonem o łóżko, wybiegając z domu. Tak szybko biegła, że nawet Zayn nie wiedział, że wyszła. Zalana łzami pędziła prosto przed siebie. Nie patrzyła na drogę. Wbiegła prawie na ulicę. W idealnym momencie ktoś odciągnął ją od niej. Szlochała bardzo głośno, patrzyła na niego. Był to najcudowniejszy chłopak. Wtuliła się w niego, nieustannie płacząc. On tylko ją objął i musnął jej czoło. Spojrzeli sobie głęboko w oczy.
- Co się stało, że chciałaś się zabić! Sel, boję się o ciebie - powiedział chłopak


I co podoba się wam Opisując Selenę? ;) Kocham was mocnoo :*
Zapraszam na mojego nowego bloga: Writing is my life...

6 Komentarzy=Nowy Rozdział

29 maja 2013

Pietnasty

Tajemnicze spotkanie

   Koncert okazał się dobrym początkiem po pobycie w klinice. Następnego dnia wszyscy wybrali się na lody. Był to nawet dobry pomysł dopóki Demetria nie zdała sobie sprawy, że Zayn będzie w towarzystwie Logana i odwrotnie. Mogło się to źle skończyć.
   Zasiedli nazajutrz rankiem przy stolikach w małej kafejce. Zamówili jedenaście deserów lodowych. Po kilku minutach każdy był nimi upaćkany na twarzy. Louis flirtował z Seleną, ale ona udawała niedostępną. Przecież miała teraz problemy z Justinem. Za to Kolumbijka nie wiedziała jak się zachowywać w stosunku do Logana, a zwłaszcza Nialla. Co mu odbiło, by ją całować? Zaskoczenie. To było najlepsze słowo, by to opisać. Zayn położył rękę na kolanie Demi. Na szczęście nikt tego nie zobaczył. Miejmy chociaż taką nadzieję. Dziewczyna spojrzała ukradkiem na przyjaciela. Wiedziała, ze jest mu z tym ciężko, ale przecież dziś miała się z nim spotkać w hotelu. Zjadła deser, całując Zayna, gdy nikt nie patrzył.
   Chłopak oddał pocałunek, a ona jak najszybciej go skończyła. Uśmiechnęłam się do niego, trzymając za rękę. Logi nie mógł tego widzieć, więc nie krępowała się. Wszyscy byli zajęci sobą. Nawet BTR było w zgodzie z 1D. Demetria czuła się z każdą minutą coraz gorzej. Musiała się komuś wygadać. I to jak najszybciej. Wiedziała, że za kilka godzin spotka się prywatnie z przyjacielem i to wtedy zrobi. Powstrzymała się lekko to znosząc.
   Było już po południu. Większość zaczęła się zbierać. O dziwo wszyscy poszli osobno, tylko Sel z Lou razem. Została tu sama Demi z Zaynem. Nie mogła pojąć tego, że nawet się nie pożegnała z chłopcem z dzieciństwa.
- To co Dem. Jedziemy dziś gdzieś razem? - spytał ją
   Wokalistka próbowała wymyślić jakąś dobrą wymówkę. Nie chciała go aż tak bardzo okłamać. Spojrzała na niego, niczego nie zdradzając.
- Zayn, dziś nie mogę. Umówiłam się z Joe...kolegą z planu. Wybacz, ale innym razem.
   Ledwo to z siebie wydusiła. Nie była dobrą kłamczuchą. Wybaczyła to sobie. Czekały ją przecież większe kłamstwa niż te. Pokiwał głową, całując ją delikatnie na pożegnanie. Trzymaj się Demi - powtarzała sobie w myślach. Chciała go wziąć za rękę i prosić by został. Nie. Nie mogła. Musiała dziś chociaż raz spotkać się Loganem Hendersonem. Trzeba było wszystko ustalić. Obserwowała jak odchodzi.
- Pa, Zayn - wyszeptała nie słyszalnie
   Pojechała w stronę hotelu koło London Eye. Dawno a raczej nigdy nie jechała sama w Londynie. Nawet szybko znalazła się na miejscu. Bała się o to, że jej nie zrozumie. Modliła się w duchu. Weszła do pokoju, gdzie powinien się właśnie znajdować.  Ujrzała go siedzącego na krześle. Od razu na jej twarzy pojawił się szczery uśmiech. Zamknęła za sobą drzwi, podbiegając do niego. Miała ochotę go przytulić, więc tak zrobiła. Z jej oczu wypłynęły łzy. Musiała mieć to za sobą.
- Co się stało? - zapytał ją troskliwie
- Jestem idiotką. Zachowuje się jak dziwka w stosunku do was obojgu. Logi, kocham was tak samo. Nie potrafię wybrać. Wiem, ze mnie teraz nienawidzisz za wszystko co zrobiłam. Sama się pogubiłam w tym co robię. Kurdę, co mam zrobić? - wtuliła się w niego
   Chłopak ją uważnie słuchał. Naprawdę wykazywał troskę i współczucie. Spojrzała na niego, ocierając łzy. Chlipała, czekając na jego odpowiedź. Patrzyli sobie głęboko w oczy.
- Wiem, ze go kochasz. Tylko, że on do ciebie nie pasuje. Wykorzysta cie, a ja jestem inny, znasz mnie. Nigdy sobie ciebie nie odpuszczę. Nie mów tak, proszę. Są czasem chwile, których nie da się rozwiązać. Kocham cie, to się liczy. Ale - urwał - nie możesz mieć nas obu, bo to jest niesprawiedliwe. Musisz dokonać wyboru. Dam ci czas, ale nie wiem jak on.
   Demi była szczęśliwa, bo się wreszcie komuś wyżaliła. Podsunęłam się do niego.
- Mogę..? - spytał
   Nachylił się nad nią. Pokiwała głową. Zgodziła się na pocałunek. Miała między nimi wybrać, ale to było na razie za trudne. Poddała się chwili i robiła to na co miała ochotę. Całowała idealnego chłopaka z dzieciństwa. To jej na razie wystarczało.

Taa damm. Podoba się? Ja jakoś wyczułam emocje.. Dziękuję za ostatnie komentarze.
Była bym naprawde wdzięczna, gdybyście mnie odwiedzili na moim życiowym blogu:
http://dobrzewybieraj.blogspot.com/

REKLAMA: Zapraszam na bloga o Chachi i Niallu (naprawdę świetny):
http://niallandchachi.blogspot.com/

6 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ

24 maja 2013

Czternasty

Koncert

   Wychodząc z pokoju Big Time Rush dziewczyna nie mogła wziąć oddechu. Emocje, które jej towarzyszyły były przeogromne. Była szczęśliwa, ale też zła. Zdradziła swojego chłopaka, całując się z innym. Nie mogła jednak nic na to poradzić. Wolała tak robić i wszystko ukrywać niż zranić któregoś z nich.
   Wreszcie odetchnęła. Zamknęła oczy, wzdychając. Po chwili znalazła się na ziemi. Przewrócił ją brunet o ciemnych oczach. Na początku podejrzewała, że to Zayn. Już miła się tłumaczyć, lecz okazało się, że to był ktoś obcy.
- Uważaj jak chodzisz! - nawrzeszczała na niego
- Przepraszam, nie zauważyłem ciebie - podał jej dłoń, by wstała
   Stojąc na ziemi dokładnie mu się przyjrzała. Miał podobne rysy do jej byłego chłopaka. Zamrugała chcąc by to był tylko sen. Tak się jednak nie stało. Posłała jemu delikatny uśmiech.
- Joe? - zmarszczyła czoło - Joe Jonas?
   Uniósł brew, patrząc na nią. Nie był pewien czy ją zna, ale potem olśniło go. Uścisnął ją.
- Demi, jak miło cię spotkać po latach. Jak się trzymasz? - odrzekł
- A co ty tu w ogóle robisz? - puściła go
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie. Aaa. Pamiętasz jeszcze, że to mnie najbardziej wkurza. Nadal jesteś sprytna - uśmiechnął się do niej
- No wiesz takie rzeczy się pamięta. No dobra. U mnie jest nawet dobrze. W dzieciństwie było lepiej.
- Znam te uczucie. Przyjechałem tu nagrać nowy film, ale muszę już iść. Do zobaczenia...
   Pomachała mu prawą ręką. Wreszcie była wolna. Musiała dostać się bez problemu do mieszkania. O dziwo było bardzo łatwo. Teraz tylko miała obowiązek milczeć. Przyjaciółka siedziała przed telewizorem, a koło niej jej chłopak. Była pewna, że tylko rozmawiali. Nie tak jak w jej śnie. Zamknęła drzwi trochę głośno.
- Hej, tęskniliście? - zapytała
- O Demi dobre, że jesteś. Właśnie rozmawiamy o wspólnym koncercie. Powiedziałaś im? - oznajmił Zayn
   Demetria była zaskoczona. Na śmierć zapomniała powiedzieć. Pokręciła głową.
- Zadzwonię do nich teraz. Przepraszam, ale zapomniałam. Ja też mam śpiewać?
   Chłopak uśmiechnął się do niej zadziornie. Była już pewna tego co odpowie. Bez jego słowa, pokręciła głową.
- O nie, nie, nie... Przypominam, że dawno nie trzymałam w ręku mikrofonu i nie śpiewałam publicznie. Zayn proszę nie rób mi tego - westchnęła
- Przykro mi, ale media już wiedzą, że zaśpiewamy a potem wy. Mam na myśli ciebie, Sel i BTR. Nawet fani przyjadą was zobaczyć. Zawiedziesz ich? - wziął ją za rękę, przyciągając do siebie
   Pokręciła ponownie głową. Nie mogła zrezygnować. Nie chciała mieć potem problemów. Uśmiechnęła się lekko.
- Robię to tylko dla fanów. Zaśpiewam maksymalnie dwie piosenki i koniec kropka.
- Tyle wystarczy, ty Sel też. - szturchnął Teksanke
- Dobrze... - znów zabrała się do oglądania telewizji
   Zayn musnął usta spętaj Demetrii. Oddała pocałunek, ale nie czuła się fair. Znów zdradzała. Chciała już to zakończyć. Nie! Nie mogła. Musiała wytrzymać, by żadnego nie zranić. Puściła go, pokazując na telefon.  Zadzwoniła do Kendalla, mówiąc o koncercie. Był zaskoczony, ale powiedział, że się zjawią.

~~Sześć godzin później~~

   Demetria stała koło sceny za kulisami. Wsłuchiwała się w piosenki One Direction. Miała za chwilę wystąpić, a po niej reszta. Jeszcze ich nie było. Nawet się z tego powodu cieszyła. Trzęsła się ze stresu. Chłopcy zeszli ze sceny. Ujrzała tylko Nialla i Harrego. Uściskała ich.
- Świetnie wam poszło, a gdzie reszta? - spytała
- Poszli szukać Seleny i chłopców. Wiesz czemu ich nie ma? - zapytał Harry
- Nie wiem. Boże zaraz zemdleje. Za kilka minut wchodzę!
   Harry Styles gdzieś znikł. Dziewczyna została sama z blondynem o korzeniach irlandzkich. Ręce się jej trzęsły. Bardzo się denerwowała.
- Dem, wyluzuj się. To tylko kilka minut na scenie - oznajmił Niall
   Pokiwała głową. Chciała by tak było, ale nie mogła tak myśleć. Zaczęła panikować. Tym razem, pokręciła głową.
- Nie mogę, Niall...
   Wokalista delikatnie musnął jej wargi. To nie był zwykły całus w policzek tylko uczuciowy pocałunek w usta. Była zaskoczona. Szczerze potem jednak jej to pomogło. Spojrzała na niego z niezrozumieniem.
- Pomogło? - zapytał, a na jego twarzy widniał uśmiech
- Tak - powiedziała, ale w myślach zaprzeczyła
   Wcale jej to nie pomogło. Poczuła się jeszcze gorzej. W sumie to on ją pocałował,a nie ona go. Nie było aż tak źle. A może jednak?
   Demi Lovato została zaproszona na scenę, a na niej wykonała dwa popisowe kawałki. Stres jej już nie zżerał, ale bała się to co może teraz sobie myśleć Niall Horan. Uśmiechnęła się do fanów.


Mam nadzieję, że podoba się wam ten rozdział. Jednak będę dodawać dwa razy w tygodniu. Jesteście niesamowici. Zapraszam na mojego ulubionego bloga, gdzie poznacie moje najczarniejsze tajemnice ;)
6 KOMENTARZY= NOWY ROZDZIAŁ